sparing.pl
 
 
HOME/PODRÓZE

Świat: Birma to kraj biedny, pozbawiony większego przemysłu. Bieda jest tu jednak gwarna i uśmiechnięta. A człowiek oddany drugiemu człowiekowi, za co w kolejnym wcieleniu wieść będzie lepszy żywot.

W miastach i na wsi ludzie żyją wspólnie i praktycznie na ulicy, która jest wielkim bazarem, herbaciarnią, jadłodajnią, salą dyskusyjną, przedszkolem, żłobkiem… Właściwie wszystkim. Wyboistymi ulicami i nielicznymi szosami poruszają się niespiesznie przystosowane do przewozu ludzi ciężarówki i furgonetki, ryksze rowerowe, nieliczne zdezelowane samochody, dwukołowe wozy i bryczki. Jestem w Birmie, od kilku lat zwanej Myanmar.

W świecie Orwella
Można odnieść wrażenie, że czas tu stanął, jakbym znalazł się w świecie znanym już tylko z książek i filmów. To Azja tradycyjna, jakże odmienna i daleka od Azji przemysłowej czy turystycznej, jaką oglądać można w Tajlandii czy Malezji. To Azja niemal z powieści Kiplinga i Orwella, który notabene właśnie tu służył w brytyjskiej policji. Kiedyś o tym zakątku świata bywało głośno: w XIX w., gdy Birmę podbijali Anglicy czy podczas II wojny światowej, gdy toczyły się tu zażarte walki angielsko-japońskie. Od czterdziestu lat krajem rządzą władze wojskowe, skutecznie izolując go od reszty świata.
Dopiero od kilku lat zagraniczni turyści mają prawo przekraczania tutejszej granicy. Przyjazd tu okupiony jest jednak dylematem. Opiniom, że przyjazdy zagranicznych gości legitymizują reżim wojskowy, który w 1998 r. odmówił uznania wyników wyborów, przeciwstawiane jest zdanie inne: turyści wymuszają jednak respektowanie swobód obywatelskich i zapewniają biednemu społeczeństwo zastrzyk finansowy. Zwolennicy tego poglądu, podzielanego zresztą przez część tutejszej opozycji politycznej, podkreślają też, że Birmańczycy po prostu cieszą się z przyjazdu gości.

Uśmiech na lepsze życie
I to jest niewątpliwie prawda. Pierwszą spontaniczną reakcją na widok przybysza z innego kraju jest uśmiech. I to nie wyuczony uśmiech kupca czy kelnera, lecz przejaw autentycznej bezinteresownej życzliwości wobec obcych, właściwej zarówno dzieciom, jak i dorosłym, uderzającej szczególnie w miejscach oddalonych od głównych atrakcji turystycznych. Tego przyjaznego i pokojowego usposobienia ludzi oraz ich nieustannej gotowości do niesienia pomocy doszukiwać można się w dziedzictwie buddyzmu. Birmańczycy wierzą bowiem, że spełniając dobre uczynki torują sobie drogę ku lepszemu życiu w kolejnych wcieleniach. Uczynkiem takim może być wsparcie żebraka, albo zapłacenie kilkuset kiatów kobiecie, która trzyma w klatce przed pagodą ptaki. W zamian za ten skromny datek jednego obdarzy wolnością.
Społeczeństwo jest tu głęboko religijne. Większość mężczyzn w dzieciństwie spędza jakiś czas w klasztorze, wielu zostaje tam na całe życie. Widok buddyjskich mnichów i mniszek w różnym wieku to nieodłączny element birmańskiego krajobrazu. Świątynie odwiedzane są często i powszechnie. Poza celami ściśle religijnymi – obrzędami czy medytacjami, odwiedzający je ludzie robią tam jednak praktycznie wszystko: rozmawiają, śpią, karmią dzieci i bawią się z nimi, odpoczywają, czytają gazety. Sacrum egzystuje tu obok profanum.

1 2

Archiwum
Kambodżański Angkor
Kambodża kojarzy się ze wspaniałymi budowlami Angkoru i zbrodniami Czerwonych Khmerów. Te drugie doprowadziły do międzynarodowej izolacji kraju i uniemożliwiły turystom przez blisko 20 lat zwiedzanie jednego z najwspanialszych zakątków świata!
Opublikowano: 26 stycznia 2008 r.



Pik Lenina
Południe zastaje nas zawsze gdzieś na środku szczeliniastego lodowca, który rozmięka pod wpływem upalnego słońca i staje się jeszcze bardziej zdradliwy. Dopiero tu, w wysokich górach, poznaje się naprawdę innych ludzi.
Opublikowano: 30 kwietnia 2007 r.



Bajkałem nad Bajkał
Wsiadamy w Moskwie do wagonu trzeciej klasy pociągu Kolei Transsyberyjskiej. Kierunek – Irkuck. Przed nami 5153 km drogi, 3 dni 4 godziny 48 minut spędzonych w pociągu i podróż przez pięć stref czasowych.
Opublikowano: 6 marca 2007



Rosyjska Afryka
Uzbrojony ochroniarz sprawdza nasz samochód w poszukiwaniu materiałów wybuchowych. Wszystkie te antyterrorystyczne procedury wydają nam się paranoją. Trzy dni później w pobliskim Biesłanie terroryści mordują tymczasem trzystu dwudziestu uczniów.
Opublikowano: 13 lutego 2007 r.



Bieluga Expedition
Na kaukaskich stokach bieleją czapy wiecznego śniegu. W dole przewalają się wody spienionej Inguri. Nad wszystkim góruje szczyt pięciotysięcznej Uszby. Jesteśmy w Swanetii, zmierzamy do Mestii.
Opublikowano: 2 stycznia 2007 r.



Na dachu Afryki
Wszystko wokół żyje i umiera jednocześnie. Słabsi zostają pokonani przez silniejszych i giną. Dlatego w powietrzu czuć zarówno zapach pierwotnego życia, jak i gnijącej śmierci. Zapach nieporównywalny z żadnym innym. Zapach Afryki. Reportaż z wyprawy na Kilimadżaro.
Opublikowano: 6 listopada 2006 r.