sparing.pl
 
 
HOME/PODRÓZE

Archiwum
Wyspę wynajmę
wyspę w Chorwacji lub na dalekiej Oceanii i przez tydzień rządź nią do woli. Tygodniowy pobyt na bezludnej wyspie to wydatek od niecałych 200 do ponad 200 tys. dolarów.
Opublikowano: 3 maja 2007 r.



Pokłady luksusu
Są jak bogate miasta. Z teatrami, kinami, salami koncertowymi, restauracjami, kortami tenisowymi, siłowniami, drogimi butikami, kaplicami… Wyspy luksusu na pełnym morzu. Raport o ekskluzywnych rejsowcach.
Opublikowano: 1 marca 2007 r.



Polot do luksusu – cz. II
Lufthansa gwarantuje podróżnym bezprzewodowy dostęp do Internetu, British Airways proponuje zabiegi w prestiżowych salonach kosmetycznych. Przedstawiamy pięć linii lotniczych oferujących podróż w luksusowych warunkach.
Opublikowano: 29 listopada 2006 r.



Polot do luksusu - cz. I
Dlaczego na pokładzie Japan Airlines rozdają pasażerom bambusowe kijki i dlaczego amerykańscy Żydzi wybierają lot do Europy liniami EOS? Przedstawiamy pięć linii lotniczych oferujących luksusowe loty do Azji i Ameryki.
Opublikowano: 15 listopada 2006



Prywatna Atlantyda Perspektywa posiadania własnej wyspy rozbudzi fantazję każdego mężczyzny. Tymczasem to nieruchomość, jak każda inna i nie ma problemu z jej nabyciem. I choć ceny zaczynają się od 50 tys. dolarów, chętnych nie brakuje. Wyspę nieopodal Tahiti kupił polski reżyser i dziennikarz.
Opublikowano: 6 listopada 2006 r.



 
VIP Class: Pierwszy kosmiczny turysta za tydzień spędzony na Międzynarodowej Stacji Orbitalnej zapłacił aż 20 milionów dolarów. Już wkrótce na lot w kosmos wystarczy setna część tej sumy.

Pod koniec kwietnia europejscy astronomowie ogłosili odkrycie planety niezwykle podobnej do Ziemi. Panujące na niej warunki geotermiczne uznano za na tyle dobre, by mogło narodzić się w nich życie. Sęk w tym, że Gliese 581 c – bo tak nazwano znalezisko – znajduje się w odległości dwudziestu lat świetlnych od naszego Słońca, tymczasem podczas swojej najdłuższej podróży ludzie dolecieli na Księżyc. Leży on zaledwie jedną sekundę świetlną od Ziemi.
Dotarcie na tak odległą planetę wydaje się dziś niemożliwe zarówno ze względów technicznych, jak i biologicznych. – Jeśli kiedykolwiek mamy opuścić nasz układ planetarny, musimy zmienić zasady rządzące podbojem kosmosu. Bez pełnej komercjalizacji tej branży nie mamy co liczyć na sukces – mówi Robert Bigelow, magnat hotelowy z Las Vegas, który pragnie wybudować własną stację orbitalną. Wydarzenia ostatnich lat dowodzą, że jego marzenie może się spełnić. – To może być najprężniej rozwijający się biznes pierwszej połowy XXI wieku – twierdzą analitycy z Nowego Jorku.

Dennis Rozrabiaka
Amerykański multimilioner Dennis Tito o wyprawie w kosmos marzył już od dzieciństwa. Ukończył aeronautykę w Nowym Jorku, potem pracował dla NASA. Szybko odkrył, że nudna praca za biurkiem nie przybliży go nawet o krok do jakiejkolwiek stacji kosmicznej. Założył więc własne przedsiębiorstwo. W latach 90. rozpoczął negocjacje z amerykańskim rządem na temat pierwszego komercyjnego lotu. Ostatecznie NASA odrzuciła jednak jego propozycję argumentując, że człowiek bez odpowiedniego przeszkolenia nie powinien opuszczać Ziemi.
Z propozycji Tito skorzystał natomiast Eric Anderson, szef amerykańskiej spółki Space Adventures. Rzutki biznesmen odpuścił sobie negocjacje z Amerykanami i od razu rozpoczął rozmowy z Rosjanami. Władze w Moskwie zgodziły się ostatecznie odstąpić tydzień na stacji orbitalnej MIR w zamian za okrągłe 20 milionów dolarów. Przygotowania do wyprawy zajęły kilka lat – okazało się bowiem, że wysłanie w kosmos osoby cywilnej wcale nie jest proste. Odpowiednie szkolenia, obsługa prawna, a nawet badania medyczne ciągnęły się w nieskończoność. W międzyczasie MIR został deorbitowany i spłonął w atmosferze ziemskiej. W końcu Moskwa podjęła decyzję: teraz albo nigdy – bierzemy Tito i lecimy na Międzynarodową Stację Orbitalną!
Amerykanie, którzy współzarządzają bazą, gwałtownie zaprotestowali. Nie chcieli „cywila” na pokładzie, a przede wszystkim żałowali, że to nie im wpadną do kieszeni pieniądze milionera. Spasowali, gdy Tito zadeklarował, że będzie nocował w części należącej do Rosjan, a za wszelkie szkody zapłaci z własnej kieszeni. Ostatecznie pierwszy kosmiczny turysta wyruszył w podróż pod koniec kwietnia 2001 roku. Na stacji spędził ponad tydzień. – Ziemia z kosmosu wygląda naprawdę pięknie. Każda minuta w tym miejscu warta jest wielokrotnie więcej niż wydane przeze mnie 20 mln dolarów – powiedział w jednym z wywiadów.

1 2 3