Amsterdam Z coffee shopów unosi się zapach haszyszu i marihuany. Legalnie. Kościoły sąsiadują z podświetlanymi witrynami, z których ponętnie wabią klientów prostytutki. Legalnie. Opublikowano: 10 kwietnia 2007 r.
Istambuł Przecięty na pół cieśniną Bosfor, Istambuł jest najbardziej europejskim z muzułmańskich miast. Wystarczy wyjść na ulicę, aby przekonać się, że ortodoksyjny islam i europejski liberalizm mogą istnieć obok siebie. Opublikowano: 21 marca 2007 r.
New York City „Jeśli uda mi się tam, uda mi się wszędzie…” – śpiewał o Nowym Jorku Frank Sinatra. Wynotowaliśmy wyjątkowe adresy, by udało ci się spędzić tu niezapomniane 24 godziny. Opublikowano: 8 lutego 2007 r.
Berlin W jakim berlińskim klubie bywa Angelina Jolie? Gdzie mieści się najlepsza niemiecka restauracja z langustą w karcie w roli głównej? Dokąd wybrać się na ekskluzywne zakupy? Adresy, których nie znajdziesz w przewodnikach. Opublikowano: 8 listopada 2006 r.
Paryż Jeśli szef wysyła cię w delegację do Paryża, koniecznie zanotuj sobie kilka przydatnych adresów. Zamiast spędzać popołudnie w hotelu, w kilka godzin odkryjesz uroki światowej stolicy mody. Opublikowano: 6 listopada 2006 r.
Dzień w…: Stolicę Katalonii najlepiej zwiedzać pieszo. Nagrodą za zmęczenie będzie zawrót głowy, o który przyprawią turystę tutejsze widoki: budowle z czasów kartagińskich, gwarne targowiska i nieustannie czynne bary. Siły trzeba oszczędzać na wieczór, który w Barcelonie musi przeciągnąć się do rana.
Najpopularniejszym miejscem spotkań mieszkańców miasta jest Placa Catalunya – Plac Kataloński oblegany również przez tłumy turystów i stada gołębi. To tutaj w czasie wojny domowej w latach 30. stacjonowali socjaliści, tutaj manifestowali faszyści i tu do dziś odbywają się wszelkie manifestacje, podczas których swój sprzeciw okazać może każdy Katalończyk. Barwny plac to doskonałe miejsce na rozpoczęcie wycieczki w cztery strony miasta.
Jeśli zwiedzać to… piechotą. Spacer po malowniczej Barcelonie to obcowanie ze sztuką. Każdy dach, mozaika, wieżyczka czy kamienica to unikat. Nie potrzeba nawet muzeów. Ale i do tych warto zajrzeć. Oprócz obowiązkowych: Picassa czy Miro, warto odwiedzić oryginalne Museu de l’Erotica (La Rambla 96) czy tutejsze muzeum figur woskowych (Museu de Cera, Ptge de la Banca 7). Nie można przeoczyć monumentalnej ikony Barcelony: kościoła Sagrada Familia, którego budowa trwa od czasów secesji do dziś. Ale Antonio Gaudi – człowiek, który rozkołysał architekturę – pozostawił tu po sobie nie tylko jedną świątynię. Warto zajrzeć do Parku Guell, gdzie na 20 hektarach artysta zaprojektował 60 budynków, z czego dwa stworzył samodzielnie. Mozaikowe zdobienia i rzeźby zwierząt w otoczeniu bujnej przyrody robią wrażenie na każdym turyście. Na uwagę zasługuje też najdłuższa ławka świata, mierząca 150 metrów, którą zaprojektował współpracownik Gaudiego.
Jeśli jedzenie to... Tapas. Trzeba spróbować patates braves (ziemniaków w ostrym sosie) lub patates alioli (w majonezie czosnkowym), calamars (kalmarów), truta de patates – omleta ziemniaczanego i fuet – katalońskiej suszonej kiełbasy. Na każdym talerzu tapas znajdziemy pa amb tomaquet – tradycyjny chleb, posmarowany dojrzałym pomidorem z oliwą i solą. Tapas serwuje się jako przystawkę lub w większych zestawach jako danie główne. Za najlepszy tapas bar w mieście uchodzi tani Can Tomas (Major de Sarria 49). Konkuruje z nim znacznie droższy Cal Pep (Pl de les Olles 8). Tawerna El Glop (St Louis 24) serwuje natomiast tradycyjną kuchnię katalońską, słynie z ogromnych szalotek pieczonych na węglu i podawanych z sosem. Bardziej oficjalnym miejscem jest La Venta (pl Dr Andreu), do której prowadzi jedyna linia tramwajowa w mieście. Regionalne dania katalońskie podają tu z ciężkim winem Rioja.