sparing.pl
 
 
HOME/PODRÓZE


Świat: W powietrzu czuć zarówno zapach pierwotnego życia, jak i gnijącej śmierci. Czuć zapach Afryki.

Na Kilimandżaro rusza się z wysokości ok. 1200 m n.p.m. Wyraźna ścieżka po kilku kilometrach przechodzi w wężowisko oślizłych korzeni. Wokół kłębi się nasycona zielenią, rozbuchana przyroda. Jakby zaraz miała pochłonąć ślady śmiałka i ścieżkę, którą wtargnął do jej wnętrza. Natura mówi mu, że jest nieproszonym gościem. Wszystko wokół żyje i umiera jednocześnie. Słabsi zostają pokonani przez silniejszych i giną. Dlatego w powietrzu czuć zarówno zapach pierwotnego życia, jak i gnijącej śmierci. Zapach nieporównywalny z żadnym innym. Zapach Afryki.

Roślinność przerzedza się powoli, przegrywając walkę z wysokością i spadającą temperaturą. Pierwszy obóz rozbijamy na wysokości ok. 3000 m. Często pod wieczór padają krótkie tropikalne deszcze. Uciekając przed letnimi strugami, znikamy w namiocie. Tuż przed zmrokiem rozpogadza się. W ostatnich promieniach słońca, zza chmur wyłania się ośnieżony stożek Kibo – najwyższy szczyt w masywie Kilimandżaro. Za chwilę nastaje afrykańska noc: roślinność zasypia, budzą się zwierzęta. Zwierzęta, których nie mamy szans ujrzeć. Ale je słyszymy. Słyszymy wszędzie. Otaczają nas z każdej strony. Stąpają po namiocie. Nic ich nie powstrzyma przed wtargnięciem do środka – myślimy. Dla Europejczyka wszystkie te dźwięki są nowe, tajemnicze, niezrozumiałe, budzą lęk. Bez obawy jednak. Trudno tu spotkać lamparta czy bawoła. Dookoła nas buszują mniejsze stworzenia.

Rankiem ruszamy dalej, by jeszcze tego samego dnia osiągnąć 4200 m. Od pewnej wysokości niezbędną wodę taszczymy na własnych plecach. Wspinaczka i wysokość gwałtownie odwadniają. Miejscowi zalecają pić 5-6 litrów płynów dziennie. Cztery dni w górę to 20 litrów, a potem jeszcze dwa dni w dół. Dlatego szybko zapominamy o myciu. Pod koniec wędrówki każda kałuża to wydarzenie. Przecież po odcedzeniu co grubszych mieszkańców bajorka i przegotowaniu można wypić kubek herbaty! Nikt nie myśli wtedy o amebie. W Europie jedyną rośliną, którą możesz spotkać na wysokości 4000 m, jest zgubiona przez turystę szarotka z kapelusza. W Afryce tą wysokością wciąż włada zielona przyroda.

Informacje praktyczne
Informacje praktyczne
Zdobyć Kilimandżaro próbuje w ciągu każdego roku kilkanaście tysięcy amatorów górskiej przygody. Wejść na wierzchołek udaje się tylko co czwartemu, ale mimo ryzyka opłatę za wycieczkę uiszcza się przed wyruszeniem w trasę. Obowiązkowe wynajęcie przewodnika, tragarza i kucharza to wydatek ok. 1000 USD. Jeśli jednak ograniczysz wejście do 5 dni, weźmiesz swój namiot i prowiant, nie potrzebujesz stołu i krzeseł, a przede wszystkim cierpliwie targujesz się przez kilka godzin, cena może spaść do 600 USD. Podbój Kilimandżaro najczęściej zaczyna się od kenijskiej stolicy Nairobi, która położona jest 1700 m n.p.m. Po atakach terrorystycznych w Kenii coraz więcej turystów decyduje się jednak na wypad z dużo bezpieczniejszej Tanzanii. Do podnóża Kilimandżaro dojechać można autobusem z największego tanzańskiego miasta Dar es Salaam. Za lot do Kenii lub Tanzanii zapłacić trzeba 1000-1500 USD. Stałe połączenie z Tanzania i Kenią mają porty lotnicze w Londynie, Zurychu i Amsterdamie. Od dwóch lat bezpośrednio do lotniska Kilmanjaro można dolecieć liniami KLM. Najlepsza pora roku na podjęcie próby zdobycia Kilimandżaro to nasza wczesna jesień (wrzesień-październik), czyli afrykańska późna wiosna.

Archiwum
Kambodżański Angkor
Kambodża kojarzy się ze wspaniałymi budowlami Angkoru i zbrodniami Czerwonych Khmerów. Te drugie doprowadziły do międzynarodowej izolacji kraju i uniemożliwiły turystom przez blisko 20 lat zwiedzanie jednego z najwspanialszych zakątków świata!
Opublikowano: 26 stycznia 2008 r.



Pik Lenina
Południe zastaje nas zawsze gdzieś na środku szczeliniastego lodowca, który rozmięka pod wpływem upalnego słońca i staje się jeszcze bardziej zdradliwy. Dopiero tu, w wysokich górach, poznaje się naprawdę innych ludzi.
Opublikowano: 30 kwietnia 2007 r.



Podróż za jeden uśmiech
Birma to kraj biedny, pozbawiony większego przemysłu. Bieda jest tu jednak gwarna i uśmiechnięta. A człowiek oddany drugiemu człowiekowi, za co w kolejnym wcieleniu wieść będzie lepszy żywot.
Opublikowano: 6 kwietnia 2007 r.



Bajkałem nad Bajkał
Wsiadamy w Moskwie do wagonu trzeciej klasy pociągu Kolei Transsyberyjskiej. Kierunek – Irkuck. Przed nami 5153 km drogi, 3 dni 4 godziny 48 minut spędzonych w pociągu i podróż przez pięć stref czasowych.
Opublikowano: 6 marca 2007



Rosyjska Afryka
Uzbrojony ochroniarz sprawdza nasz samochód w poszukiwaniu materiałów wybuchowych. Wszystkie te antyterrorystyczne procedury wydają nam się paranoją. Trzy dni później w pobliskim Biesłanie terroryści mordują tymczasem trzystu dwudziestu uczniów.
Opublikowano: 13 lutego 2007 r.



Bieluga Expedition
Na kaukaskich stokach bieleją czapy wiecznego śniegu. W dole przewalają się wody spienionej Inguri. Nad wszystkim góruje szczyt pięciotysięcznej Uszby. Jesteśmy w Swanetii, zmierzamy do Mestii.
Opublikowano: 2 stycznia 2007 r.



1 2